O spódnicy zdań kilka

O spódnicy zdań kilka

Mówią, że szata nie zdobi człowieka, ale mało kto czuje się komfortowo będąc nagim. Ubranie zdobi, zasłania nasze wady, eksponuje atuty i nadaje charakteru. Oczywiście dobrze dopasowane ubranie, bo ciuchem możemy sobie zrobić krzywdę – zdeformować sylwetkę, wyeksponować  wady czy odebrać sobie osobowość.

Od jakiegoś czasu noszę się z zamiarem przygotowania kolekcji, która będzie dbała o nasze dobre samopoczucie. Jeszcze zimą uszyłam spódnicę optycznie powiększającą pupę. Klasyczna, ołówkowa kieca, której tył został przyozdobiony zestawem żabotów. I wiecie co, ta spódnica jest genialna! Kilka falbanek doskonale osłania opadające pośladki, powiększa i zaokrągla mój żyjący własnym życiem tyłek i jeszcze go oryginalnie ozdabia. Cudo!

Poniżej mała prezentacja 🙂

s5 s6 s7 s3

Zamierzam uszyć spodnie, leginsy, kilka sukienek, majtki, spodenki a nawet rajstopy, a potem modernizować i nosić je do późnej starości (chyba, że mi się znudzi, wtedy wrócę na siłownię :)).

s2 s4 s1

Uwaga! Na żabotach siedzi się bardzo wygodnie (nawet wtedy, gdy dźwiga się dwukilogramowy ciężar)!

s9
Spódnica własna produkcja, niebawem do kupienia w sklepie (w różnych kolorach)

Koszulka Benetton

Sweter Zara

Botki Nine West

Czapa New Yorker

Okulary Prada