Moje, nie moje

Moje, nie moje

Gdy nie mam co założyć siadam do maszyny i szyję, albo łapię za pędzel i maluję obrazek na koszulce czy sukience. Tak jest od lat. Nie mam problemu z krojeniem, wycinaniem czy szyciem. Nie kończyłam kursów kroju i szycia, nie potrzebuję gotowych wykrojów czy specjalistycznych maszyn. Doskonale sobie radzę i pracuję szybciej niż niejedna krawcowa. Jest tak ponieważ lubię proste formy i nieskomplikowane kroje. Mam wykształcenie plastyczne, więc  z tworzeniem obrazów na tkaninie nie mam problemów. Gdy podjęłam decyzję o otworzeniu własnego sklepu, nie skorzystałam z żadnego zaproszenia na pokaz mody, przestałam przeglądać kolorowe czasopisma i modowe portale, z obawy, że znajdę coś, co mnie zainspiruje i potem okaże się, że projekty nie do końca były „moje”. Teraz już wiem, że nie potrafiłam stworzyć  własnej, autorskiej kolekcji bez inspiracji czy powielania trendów . Może gdybym żyła na innej planecie…

A więc (tak, wiem, nie zaczynamy zdania od „a więc”) nie udało się, a poniżej przykłady ewidentnych inspiracji 🙂

Temat z komiksu.
Woalka przy czapce, widziałam już kiedyś takie połączenie…

MG_48121 MG_48031

Szachownicy nie trzeba komentować, ten motyw pojawia się ostatnio w każdej kolekcji.

MG_4261 MG_4272

Bluzkę z jednym rękawem zobaczyłam kiedyś na zdjęciu którejś z naszych krajowych gwiazd. Bardzo mi się podobała… Chodziła za mną długo… W końcu uszyłam kilka wersji: z długim, krótkim, szerokim, wąskim ale koniecznie tylko jednym rękawem!

MG_4284 MG_4293

Wszystko poza biżuterią uszyte, pomalowane przeze mnie.

Inspiracje z rożnych źródeł 🙂

Fotki Sebastian Rudnicki / asmmedia.com